Защищено: Без слов
Posted on Февраль 22nd, 2009 by Ослик
Posted on Февраль 22nd, 2009 by Ослик
Gestern wir haben gesprochen. Ich denke, diese Gesprach entberlich war, aber in meine Meinung, das ist sehr gut, dass er hat der Auslandsreise. Wir brauchen der Ruhe jetzt. Mit anderen Worten…na ja, die Schuld liegt bei mir. Ich muss alles abschliessen. Aber ich kann nicht mich beherrschen und ich sehe, das ich kann lieben wahrhaft nicht.:(
Posted on Февраль 21st, 2009 by Ослик
Верчусь как белка в колесе и благодарю Бога, что дает силу, энергию и веру в смысл того, что делаю. Хоть и ничего особенного не происходит. Но когда радует каждый шаг, возможность осуществить какую-то мелочь и подумать “да, я это могу”…это же настоящий дар. Тем более, что одновременно что-то важное капля за каплей Господь у меня отнимает. Ещё не видно, ещё сила воли заставляет гордо поднимать голову и радоваться, несмотря ни на что радоваться. И страх, который притаился в уголках глаз незаметен для других и пока не мешает. Песок пересыпается и не надо глядеть в ту сторону. Если дышать - то полной грудью. Если рисковать, то всем, безумно, страстно, по-нашему, очертя голову…Но все чаще усталость прижимает к земле…Прячусь от всего мира под веками, ухожу глубоко в себя, где ждет Бесконечный, Бессмертный, Любимый но так часто забытый…Ничего страшного не произойдет - маленький птенчик в теплых, надежных руках.
Posted on Февраль 21st, 2009 by Ослик
14 jazda - 1 godzina. Właściwie to trudno ocenić dzisiejszą jazdę. W pewnym momencie miałam zamiar zadrzeć mordkę i ryknąć, ale nie miał to być ryk zwycięstwa. Powodem były ronda. Ronda to zło. Podejrzewam je o szczególną złośliwość. Szczególnie to przy PKP. Na dodatek jakiś buc zaczął mnie wyprzedzać w nieodpowiednim miejscu i mój instruktor nie chciał na to pozwolić. Więc urządzili гонки, a ja tylko czułam, jak mi się oczy powiększają do wielkości dużych denek. Dwa razy zgasł mi samochód. Jeszcze Piotr uważa, że za wolno ruszam na skrzyżowaniu. Grrr. A potem posypały się pogróżki ;-]. Wyraziłam zdziwienie z pewnego powodu i usłyszałam:”Wanda, zaraz zacznę Cię dusić!” Wcisnęłam więc szybko szyję w ramiona, żeby nie miał szans tej groźby zrealizować i wyjaśniłam, że wiem, iż sygnalizacja świetlna jest ważniejsza od znaków, tylko się zdziwiłam, że tak naciepielone wszystkiego było. Wobec powyższego instruktor zmiękł i mogliśmy bardziej lub mniej bezpiecznie kontynuować jazdę. Przy zawracaniu na 3 znów zatrzymałam się na samym brzeżku. Muszę koniecznie to dopracować. Ale ronda…tej kuwety nie ogarniam. W przyszłym tygodniu jeździmy dzień po dniu.![]()
A wczoraj był wypad do Lublina i pewne istotne doświadczenie. Ale o tym tylko dla Matuski. Potem dźgnęłam słownie pewnego osobnika. Denerwuje mnie, że przy byle okazji przewraca się na plecki i udaje zdechłego żuczka. Sama tylu rzeczy się boję, ale braku ognia (albo czasem pary) zarzucić Osiołkowi nie można. Tylko szkoda, że ta para często jest niewłaściwie skanalizowana…
Posted on Февраль 19th, 2009 by Ослик
13 jazda-1 godzina. Nie jestem przesądna, ale fakt, że dziś o mały włos, a miałabym dwie stłóczki naprawdę daje do myślenia. Pierwsza - facet skręcał w lewo na parking i zajechał mi drogę. Na dodatek stanął na środku. A my żeśmy się zagadali o gitarach. Nagle ten buc zasłonił mi widoczność. Fakt, że nie jechałam za szybko, ale nie wiedziałam też, co byłoby bardziej poprawne - zatrzymać się, czy próbować go ominąć. Gdy głęboko to rozważałam, instruktor sam rozwiał moje wątpliwości, łapiąc za kierownicę. Mało brakowało. Druga wpadka - gdy wyjeżdżaliśmy ze stacji benzynowej. Wjeżdżałam na swój pas, ale zebrało się kilka czynników na raz. Chyba musiałam szybko się wstrzelić w ruch, przygasł albo warknął mi samochód, coś tam jeszcze. I ten autobus…Z dwojga złego wybrałam krawężnik. Na szczęście, Piotr skorygował. Uszka mi drżały na całego. Znów musiałam je stulić i się powoli uspokoiłam. Zaskoczyło mnie, że wysiadając z samochodu pochwałił mnie i stwierdził, że zrobiliśmy duże postępy :-).
A koshka w tytule nie miała tyle szczęścia, Mimo iż czarna, trafiła zapewne na koshkożercę…Cieszę sie, że uczę się czegoś nowego, ale nie opuszcza mnie wrażenie, że otwieram jakieś drzwi, których ruszać nie należy.