Уж полночь близится, а Германна все нет

Posted on Март 31st, 2009 by Ослик

Сегодняшний час курса отменяется. Конечно, я не была в восторге, но потом махнула рукой — плевать, оно мне и так не нужно.

Становится тепло, плохая весть. На консультациях схватилась за голову, так больно стало. Надеюсь, никто не заметил. А если заметили, так подумали, что от удивления, что такую чушь несут. Скорее бы…

Зато m4a  на mp3 сумела поменять без посторонней помощи. Всю неделю сидела, троих умников спрашивала, а сегодня сама догнала. Вот так-то. Сама справлюсь со всем.

Звонила подружка с каким-то чепуховым переводом. Завтра сяду и сделаю быстренько. Две конференции на носу, да не поеду наверное. Сил нет, надо спрятаться и перетерпеть.

А Германна как не было, так нет.

Posted on Март 30th, 2009 by Ослик

Проклятая клетка — я уже вся об нее разбилась! Мечешься, мечешься, бегаешь, как коза вокруг колышка…или цепная собака — да все без толку. Цепь-то не перегрызть.

И все-таки…

Posted on Март 29th, 2009 by Ослик

Jak cieżki jest wymóg upomnienia braterskiego, który każe opuścić ciepłą norkę świętego spokoju i wkroczyć na niepewne wody ludzkich uprzedzeń, niechęci i niezrozimienia. Jak ciężko jest przekroczyć (a czasem i przekreślić) siebie w imię dobra tego drugiego, któremu akurat na tych torach jest dobrze, mimo nadjeżdżającego pociagu. Ale jak ciężko jest nieść w milczeniu odpowiedzialność za drugiego i być winnym, bo on grzeszy, a Ty milczysz. Jak naczynia połączone. Grzech nigdy nie jest sprawą prywatną. Jak nie jest sprawą prywatną łaska. Bóg jest tak zadziwiający, że z grzechu potrafi wyprowadzić dobro. Mimo wszystko. Felix culpa, o której mówi liturgia Wielkiej Soboty, pokazuje, jak bardzo kocha nas Ten, Który umarł i zmartwychwstał, żebyśmy żyli. Niesamowite. Mimo ciężaru, który jeszcze niosę, czuję w sobie ciszę i uspokojenie, jak po wielkiej burzy. Potężna i troskliwa Opatrzność dopuściła zachwianie się nad przepaścią, żeby popchnąć ku Dobru. Kręte są niektóre drogi. Poprzez mrok do światła, poprzez winę ku nawróceniu, poprzez błąd ku pokorze. I zadziwiające, że mi samej znów nic się nie stało. Chociaż…za to «nic» łzami obmywam stopy Jezusa i włosami je ocieram. Ośmielam się Go dotykać. Ten dotyk leczy i daje wolność. I znów łapię oddech i zaczynam kochać.

Завтра опять на работу. Все время идет дождь, но вечер прошел довольно интересно. В центре проверяла свое знание знаков, надо бы несколько тестов решить, теория хромает. Разозлилась, что ни один альбом Мельницы послушать не могу, потому что формат файла не тот. Жалко так, «Диких трав» у меня вообще не было, а когда появились, такой вдруг облом. :(

Защищено: «Запертый сад — сестра моя, невеста, заключенный колодезь, запечатанный источник…»

Posted on Март 29th, 2009 by Ослик

Это содержимое защищено паролем. Для его просмотра введите, пожалуйста, пароль:

Жабы побеждают

Posted on Март 27th, 2009 by Ослик

Chciałam napisać tego posta po rosyjsku, ale mam do dyspozycji klawiaturę bez rosyjskich znaków, a jestem tak ogronmnie zmęczona, że nie chcę się bawić w wyszukiwanie literek. Drugi dzień konferencji, wczoraj było radośniej. Dzisiejszy dzień w ogóle zaczął się marnie — zobaczyłam, że jakoś lekko wpadam w histerię i na przykład wyczekiwana obecność Myshonka jest raczej niewskazana. Z trudem mi przyszła ta decyzja, ale wiedziałam, że może być gorzej. Poza tym, miało być to nieszczęsne spotkanie z pobożnym człowiekiem, do którego w końcu nie doszło. W każdym razie, siedząc w auli byłam nieutulona w żalu i już wiedziałam, że swoim referatem to ja się nie będę zajmować. Wystąpienie poszło tak sobie, bo mimo iż Ropuchy nie było, a reszta, która jeszcze trwała na auli, przysypiała, ja nie mogłam się pozbyć nieprzyjemnego uczucia, że nie panuję ani nad sobą, ani nad słuchaczami. Potem rzuciły się na mnie dwie ropuchy zastępcze i tut ja prokololas’ na bardzo śmiesznej sprawie, której zwyczajnie nie wzięłam pod uwagę. Pytanie było banalne. Chociaż na początku broniłam się dzielnie, to ważne jest zakońzcenie, a koniec był w moim odczuciu marny. Żłote jajo okazało się żółtym zbukiem, który chętnie spalę, a popioły rozwieję na 4 wiatry. Shake it of and step up.