Gorący news!
Posted on Март 24th, 2009 by Ослик
Posted on Март 24th, 2009 by Ослик
Posted on Март 23rd, 2009 by Ослик
Dzisiaj oczy wisiały szczególnie. Nie mogąc znieść, że nie widzę dalej, niż sięga mój niekrótki nosek, zaniosłam swe oczęta do przeklętej jaskini, przychodnią zdrowia publicznego zwaną. A że najbliżej miałam do przychodni kolejowej na ulicy Kolejowej, podreptałam tam. Na miejscu okazało się, że grono kolejarskie (zapewne zwęszywszy, że nadciągam), ustawiło się w grzecznej kolejce bez kolejki i przed kolejką na…badania okresowe. Oczy zwisły mi zupełnie, gdy dostałam numerek 10 i usiadłam wśród sporo starszych osobniczek, wymieniających doświadczenia z siedzenia w innych przychodniach i w innych sprawach, zdrowia dotyczących. Gdy nadeszła godzina 11.00, a kolejka zamiast się zmniejszać i posuwać, poszerzała i powiększała stanowczo przed numerem 10, zrobiło mi się siebie żal. Ale zapomniałam o sobie, gdy do poczekalni wpłynęła uśmiechnięta wypielęgnowana pani, za którą pokornym truchtem dreptała inna pani, w bardzo już podeszłym wieku, która w pewnym momencie powiedziała o sobie:”Kupa gnoju.” Zrobiło mi się przykro, że tak o sobie mówi i zrozumiałam też, dlaczego zwolennicy eutanazji tak boją się starości. Bo o starszych ludzi trzeba dbać, bo to jest opieka jak nad dzieckiem, tylko bardziej uciążliwa i nie dająca radości i nadziei na przyszłość. Bo taki stan czegoś konkretnego od otoczenia wymaga. A łatwiej jest zamieść pod dywan. W każdym razie, staruszeczka weszła bez kolejki, a potem dziwnym trafem wyczytano mnie. Emerytowana pani doktor spojrzała mi głęboko w oczy jakimś magicznym aparatem (gdyby facet tak przenikliwie i uważnie patrzył w moje oczka, już bym chyba była jego ;-] ), poplotkowała na temat mojego wieku (wzięła mnie za studentkę) i kazała wybrać ładne okularki. Po czym wyturlałam się z gabinetu i popłynęłam przez tory do domu (było bliżej i padało, więc sobie skróciłam drogę).
PS. Ja wiedziałam. Zawsze wiedziałam, że moja siostra mnie nie lubi. Tego można było się spodziewać. Właśnie przeżyłam zamach stanu. Zośka zostawiła igłę w dywanie, a ja przechodząc przypadkowo obok niej (Zośki) weszłam całym swoim drobnym ciałkiem na igłę. W pierwszej chwili zdziwiłam się, że coś mi przeszkadza…potem z trudem wyrwałam igłę, która tkwiła całą sobą w mojej biednej stópce. Usiadłam na podłodze i zaczęłam się śmiać z wrażenia. Zośka wpadła w obłęd i zaczęła się rzucać po ścianach, jak nie powiem co. W 3 sekundy obróciła do apteki i z powrotem. Teraz opatruje moją rankę. Hm…każdy powód jest dobry do zejścia z tego świata ;-]. Ludzie umierali i z głupszych przyczyn.
PS2. Zapomniałam powiedzieć, że rano widziałam wielkie babu. A raczej skutki. Na Wyszyńskiego. Jeden samochodzik z wyrwanym dziurobokiem stał na środku jezdni, a nieco dalej stała elka, mrugając oczkami i mając cały rozwalony dziobek. Przejęłam się strasznie i napisałam do Piotra. Okazało się, że jakiś ksiądz się zagapił i zrobił elce babu…To nie była wina elki.
Posted on Март 22nd, 2009 by Ослик
Wróciłam z Lublina. Rano obudziły mnie jęki mojej drogiej młodszej siostry. Okazało się, że obawiajac sie samodzielnego wyjścia na basen, dokonała czynu, z którego słynęli więźniowie łagrów sowieckich, pt. chlenowreditel’stwo. A tak na serio, skaleczyła się tak mocno (niechcący, rzecz jasna), że wypad na basen w takim stanie pokrojenia nie miał większego sensu. Nasz ratownik, w trosce o nas (i swoje pieniążki), zadzwonił do mnie właśnie, z pytaniem, czy stawimy się za tydzień. Ponieważ obiecankowałam uroczyście, z Wawy będę musiała wracać już w sobotę wieczorem. Co do mojego złotego jaja, które zniosłam parę dni temu - wielkiej furrory jakoś nie wzbudziło, ale pewne jest, że muszę dokonać drastycznych cięć, żeby się zmieścić w regulaminowych 15 minutach. MCL posiada wielkiego, tłustego, czarnego kota, którego dziś próbowałam obgłaskać, gdyż tęsknię za Myszkinem. Ale to podłe bydle, ważące z pewnością więcej, niż ja, nie chciało wejść w kontakt kotopersonalny, zrobiło ciężkie “chlap” na podłogę i uciekło do swojej pani. Musiałam objejść się sierścią i zabrałam się do odczytu “złotego jaja”. W czwartek podobno dostaniemy tomy autorskie ze swoimi zeszłorocznymi artykułami. “Gendernaja shkola”…znów będą uwagi, Ropucha i chłopak, któremu rok temu zadałam podchwytliwe pytanie. Tym razem on występuje po mnie (chyba dlatego, że po swoim wystąpieniu i wystrzeleniu wszystkich “patronów” będę siedzieć cicho i rozkoszować się życiem, więc ani mi w głowie będą pytania. A temat ma ciekawy
). Tym razem przoduje Warszawa, Lublin i Łotwa. Ciekawe, czy Apokalilsiś też przyjdzie. I inni tacy niespodziewani goście, niezapowiedziane wejście których może spowodować u osoby wygłaszającej referat niekontrolowany wytrzeszcz połączony z jąkaniem, zadławieniem, zachłyśnięciem i chęcią zapadnięcia się pod parter ;-]
Posted on Март 21st, 2009 by Ослик
25 jazda- 1 godzina. Odwoziłam dziś innego kursanta do domu. Stwierdziłam, że on wariat jest, bo ja słabo widzę;]. Żarty żartami, ale byłam cała zlana potem, bojąc się, że faktycznie coś przeoczę i zrobie babu. Bardzoniekomfortowo - ból głowy znacznie utrudniał myślenie, więc postanowiłam stulić uszka i jechać, a tam-bud’ chto budet. Na placu zrobiłam kwadrat zamiast łuku, potem wygoniłam Piotra z samochodu i zrobiłam poprawnie. On też zauważył, że gdy rozmawia przez telefon, ja jeżdżę lepiej. Siostra kupiła mi Klarin na oczka, a w poniedziałek postaram się dobrnąć do okulisty, chociaż wątłe szanse - mimo odwołanych jednych odwołanych z rana zajęć, mogę nie zdążyć.