Защищено: Пустынный пейзаж
Posted on Апрель 27th, 2009 by Ослик
Posted on Апрель 26th, 2009 by Ослик
Posted on Апрель 25th, 2009 by Ослик
Слава Богу, уже дома. Выступила. Теперь фотки прислали…
Posted on Апрель 24th, 2009 by Ослик
31 jazda. To już nie tylko wandzikony przekroczone, one wręcz zakopane. Dziś Piotrowi się przypomniało, że ni (tu cenzuralne słowo) nie nauczył mnie manewrów. I dawaj zarwacania różnego rodzaju. O ile zaparkowac umiem całkiem bezboleśnie, tak wjechanie na chodnik pod górkę na zamkniętą bramę wyraźnie przekracza moje ludzko-kobiece możliwości. A już jak potem trzeba pomyśleć, które lewo jest lewe, a które lewo jest prawe, to móżdżek dymić zaczyna. A Piotrowi się to wydało oczywiste. Więc w celu udowodnienia mu, że nie ma racji, omal nie wysłałam go do blacharza. Brama chyba cała…A potem zrobiłam prześliczne salto-mortale pośrodku jezdni, na którą się stoczyłam prosto pod koła Bogu ducha winnego rowerzysty. Piotr prawie pluł jadem i liczył w pamięci wszystkie pokolenia mojej rodziny, ale ja się czułam bezwinna - nie nauczył, to niech teraz ma za swoje. Naprawdę się starałam. Co na to poradzę, że samochód nie umie odczytywać moich intencji? Swołocz (samochód, nie instruktor).
Atmosfera konferencji fajna…Wszyscy rzucili się z pytaniami na dziwczynę, tóra przedstawiała wizerunek mężczyzny, kreowany przez pewne poczytne męskie czasopismo, rzekomo niepornograficzne, lansujące dobrze ubranego i pachnącego macho, którego hobby są samochody i dziewczyny. Doszliśmy do wniosku, że to czasopismo jest nietolerancyjne wobec gejów! He he. No ładnie. Utarło się w umysłach, że mężczyzna to nie kobieta, nie dziecko i nie gej. Nic się na to nie poradzi, drodzy “ten tego”.
Aha, no i mam na nosku okularki. Trochę się zataczam, bo nie wiem, który obraz rzeczywistości jest prawdziwszy-ten znad okularów, spod czy z. Wlazło mi się na krawężnik. Poza tym chyba przywyknę. Pierwszy raz od czasów liceum widziałam z daleka numer nadjeżdającego autobusu!:). To teraz tylko toyotkę do kompletu i można żyć. (chociaż przyznam, że oglądam się tęsknie za każdym przejeżdżającym obok motocyklem…)
Posted on Апрель 23rd, 2009 by Ослик
Да уж, мужское одиночество, о котором -таки успела я насочинять на завтрашнюю конференцию, тема неблагодарная и воспарить философски не удалось. Ну да ладно, авось…
К2, по всей вероятности страдает чем-то более серьезным, чем мы предполагали. Меня особенно волнует факт, что лечиться он наотрез отказался. А поскольку его состояния неизменно отражаются на мне, то если честно, вижу два выхода. Сама я, от всей души ненавидящая врачей, опять честно глотаю таблетки и готовлюсь к операции (которая все откладывается). Поэтому не понимаю его легкомыслия и упрямства. Но все-таки, может мне удастся его убедить. Хотя…ну, была бы рядом, тогда может быть. А на расстоянии ни черта не сделаешь, как ни старайся. С другой стороны - взрослый человек, в конце концов мне с ним детей не крестить…