Всегда GET OFF!

Posted on Май 30th, 2010 by Ослик

Męki tworzenia. Dzisiaj w drodze powrotnej z Mszy, zauważyłam ze smutkiem, że bzy już przekwitły, a ja nie zdążyłam się nimi nacieszyć, bo widziałam zaledwie…parę razy! Poza dwoma wyjazdami — do Warszawy na wizytę i do Lublina na odczyt, siedzę w domu jak więzień…

Скоростное дитя

Posted on Май 27th, 2010 by Ослик

Жительница города Беминжи (Минессота, США) Аманда МакБрайд родила ребенка во время управления автомобилем Chevrolet Cobalt 2005 года выпуска, сообщает издание The Bemidji Pioneer. Как пишет издание, ребенок родился на скорости в 110 км/ч, когда женщина пыталась самостоятельно доехать до роддома.

В связи с тем, что роды на скорости произошли в автомобиле Chevrolet, корпорация General Motors поздравила водителя-роженицу и обещала обеспечивать новорожденного памперсами на весь срок их использования.
Малыш точно станет гонщиком, когда вырастет:)

Kocia solidarność

Posted on Май 24th, 2010 by Ослик

Rudy prosi o azyl. Dzisiaj znalazłam go na swojej kurtce w przedpokoju. Delikatnie usunięty na parapet, nie próbował się sprzeciwiać. Nie będę przecież tłumaczyć kotu, sama wynajmuję tę budę, którą on bezprawnie ospermił pod moją nieobecność. Znów dałam mu kociej paszy, której Jajko i tak nie jada. Zastanawiam się, czy go nie obdarować czarodziejską tabletką na robaki…Jeszcze przydałoby się uprać i odpchlić. I…pozbawić męskości, ale to jedynie w przypadku dozgonnej opieki.

Rudej mordy ciąg dalszy

Posted on Май 23rd, 2010 by Ослик

W dniu wczorajszym dotarłam wreszcie do Rakowisk i zobaczyłam Maniusię. Widok mnie zasmucił. Pracuje bardzo ciężko i przez cały dzień. Aż szkoda mi było na nią wsiadać…Wracałam na piechotkę, słoneczko prażyło, więc się zgrzałam i z Jajkiem w objęciach usnęłam na łóżku. Potem jeszcze trochę popracowałam, znów się ułożyłam wygodnie i myślę sobie…nagle…aaaaaaaaaaaaa!!! Drzwi wolniutko się uchyliły i ujrzałam rude przedkocie! Przez chwilę pomyślałam, że jednak dostałam udaru słonecznego. Ale w następnej chwili z rykiem wypadłam z pokoju. I co się okazało? Jako że był już wieczór, Zośka zamknęła Jajku okno i nie zauważyła, że w środku został ktoś, kto nie należy tu do grona lokatorów. Rudzielec, którego wcześniej sprowadziła Jajko, okazał się zamknięty w mieszkaniu i w popłochu siedział na parapecie. Jajko, gdy zobaczyła, ze wchodzimy do kuchni, zaczęła udawać oburzenie i sycząc ganiać biedaka po pomieszczeniu. Ten kompletnie stracił głowę, widząc, że polujemy na niego wszystkie trzy. Jajko została wywalona za drzwi, gdzie z oburzeniem wyła niekocim głosem. Rudzielec wlazł pod stół i popiskiwał, nie wiedząc, co ma robić. Popiskiwał bardzo żałośnie. Na dodatek chyba się tak przestraszył, że zaczął śmierdzieć. No, wiecie, jak śmierdzi niewykastrowany kocur, prawda?Gdy jednak się przekonał, że wlazłyśmy pod stół w pokojowych zamiarach, zaczął się łasić. Po tej krótkiej idylli wystawiłyśmy go na parapet i zostawiłyśmy nieco kociej paszy:). Jajko wreszcie wpadła do kuchni, rzuciła się na parapet i zaczęła zawodzić po drugiej stronie szyby: «Maurycy, to była ściema! Nie odchodź!» Lecz Maurycy, po zjedzeniu kociej paszy, szczezł w ciemnościach, zostawiając niebogę samotną i niezaspokojoną.

Nic miЛości nie pokona lub majowe kocie amory

Posted on Май 19th, 2010 by Ослик

Po pierwsze — właśnie prowadzę dochodzenie, kto dzwonił do mnie na Plusa w roamingu. Jak Cię znajdę, to zabiję!!! Albo zażądam spłaty długu.

Po drugie — mimo iż marzec daleko za nami, a majowe słoneczko ostro przygrzewa, kocie chucie granic nie mają. Nasza Frida-Jajko-Pi (…)leczka zaczyna sprowadzać do domu kolegów. Dziś rano wchodzę Ci ja do kuchni w zupełnie pokojowych zamiarach ( zjeść kota na śniadanie), patrzę, a na parapecie koteczka, zapraszającym gestem wzywa jakąś wielką rudą mordę! Ruda morda siedząca obok niej widocznie się wahała i już się odważył zaryzykować, aż tu pojawiłam się ja…»Lubownik», husar wąsaty postanowił się ewakuować i jak niepyszny spadł z parapetu w zieloną dal trawnika. Się porobiło — kotom do rаndki potrzebny jest pokój, intymność…co, może jeszcze swoje łóżko miałam im odstąpić? Koteczka nie pobiegła za nim (szanuje się, bestia kokieteryjna!), ale ległszy na parapecie w rozkosznej pozie zaczęła robić się na bóstwo. «Kolega» siedział na dole pod krzakiem i, roniąc ślinkę, wpatrywał się w to śliczne dziewczę. Ah, miłość, młodość zielona…kiedy to było, jak dawno.

Wyczytałam gdzieś, że jak człowiek kogoś kocha, to widzi go takim, jakiego «wymyślił» Bóg. Takim widziałam jednego człowieka w swoim życiu. Mam wrażenie, że nadal go takim widzę…