10 серий о войне/Dziesięć kawałków o wojnie.Rosjanin w Czeczenii-Arkadij Babczenko

Posted on Август 20th, 2011 by Ослик

dziesiec-kawalkow-o-wojnie-rosjanin-w-czeczenii_arkadij-babczenkoimages_big25978-83-7414-567-1Книга о Чечне. И высказывания автора — http://www.dailymotion.com/video/xbdc19_yyyy-yyyyy-yyyyyyy-yyyyyyyy_creation

Co się dzieje w głowie osiemnastoletniego studenta prawa, kiedy zostaje przymusowo wcielony do armii i wysłany na front? Co się dzieje, kiedy wszystko, co do tej pory było całym jego życiem, nagle przestało się liczyć? W 1994 roku decyzja Borysa Jelcyna, niczym wyrok skazujący, zmieniła spokój i nadzieję w piekło wojny. W Czeczenii śmierć stała się dla chłopaka chlebem powszednim. Babczenko bez zbędnego patosu opisuje fatalny stan rosyjskiej armii, brud, głód, mróz, atmosferę panującą w koszarach, poniżanie i bicie, paraliżujący, permanentny strach, żołnierskie przyjaźnie i głębokie poczucie bezsensu. Przeżył wszystkie okrucieństwa pierwszej wojny czeczeńskiej (1994-1996), aby z własnej woli zaciągnąć się do wojska w 1999 roku i wziąć udział w drugiej kampanii. Dlaczego? Przeżył, żeby opisać to, co widział? Pisał, żeby zapomnieć o tym, co przeżył i zobaczył? Książka Babczenki to rewelacyjny zapis życia w armii rosyjskiej, obraz wojny od środka.

Wieczór, siodło i końska tesura

Posted on Август 18th, 2011 by Ослик

We wtorek po południu znów jazda. Plułam sobie w brodę, bo czułam się fatalnie, dostałam zawrotów głowy i wolałabym szybko znaleźć się w domu pod kołderką. Ale żal mi było odwoływać, więc pojechałam. Tym razem miałam przygotować Pirka- na Agara mam szlaban…Ładnie stał, gdy go czyściłam, ale łapek za nic nie chciał podawać. Agar zaś poda co tylko zechcesz, ale zmusić go zakłusować…ooo, to już wyższa szkoła. Pirek jest typowym koniem dla początkujących — odpala się na samo słowo «kłus» i nie gaśnie, nawet jakby się wzięło łydki za uszy (swoje, nie konia) i w ogóle go nie poganiało. Wykłusowałam się za wsze czasy. Nadal jestem spięta, ale myślę, że to kwestia czasu. Aha, jak każdy czworonóg kopytny, Pirek ma swoje odchyły. Bardzo wolno wychodzi ze stajni. Zrobi dwa kroki, stanie jak wryty, uszy na sztorc, oczy jak talerze i gapi się w przestrzeń. Kolejne dwa kroki i to samo. Jest mi trochę żal koni — żyją zupełnie niezgodnie z naturą, nie mogą biegać, bawić się w stadzie, nawijają godzinami kółka na lonży, chociaż im to się z pewnością wydaje głupie i zbędne. Ale próbowałam się przed sobą tłumaczyć, że ludzie, żeby zarobić na swoje utrzymanie też muszą wykonywać ciężką, nużącą i często nieciekawą pracę. I też im się obrywa, gdy coś idzie nie tak. Smutne to życie.
Ale wracając do jazdy — po ćwiczeniach instruktorka na chwilę sobie poszła i zostawiła nas samych. To dopiero była błogość — wieczór, zachód słońca, komary…;-], stępujący koń…Przymknęłam oczy i wczułam się w jego ruch całym swoim ciałem. Natychmiast i złe samopoczucie minęło i troski wydały się takie malutkie i nieistotne.

Niezmienne zmiany

Posted on Август 15th, 2011 by Ослик

Zaniedbałam nieco moje przytulisko. Szczerze pisać się nie da, a nieszczerze nie ma sensu. Powiem tylko, że jak na razie przegrywam ze swoim choróbskiem i najróżniejsze zabiegi tylko pogarszają i bez tego żałosny stan mojego organizmu. Wbrew temu usiłuję jeździć konno, bo to jedyna moja rozrywka. I chociaż przed oczami nie raz robi się ciemno — nie żałuję. Przez dwie ostatnie jazdy Agar dał mi ostro popalić. W ogóle bezczelnie robił mnie w konia ;]. Instruktorka już nie miała siły się wydzierać, więc następnym razem wezmę Pirka. Jest miłym koniem — profesorem. Może da mi szansę. Na łonży jest o wiele łatwiej, bo koń jest «samokierowalny» i znajduje się w pobliżu bacika, więc nie gaśnie co chwila. Poza tym, mam problem z «prawo» i «lewo»! Przypomina mi się kurs na prawko…Wtedy też wiele łez wylałam. Martwa maszyna ma jednak swoje plusy. Nie usiłuje myśleć za ciebie ;-]. Nie próbuje się podrapać w ważnym momencie, nie szarpie głową, nie próbuje zrobić kupę w momencie czyszczenia zadniego kopytka. Nie buczy lekceważąco, gdy coś nie wychodzi. No i nie ma się potem zakwasów i siniaków w strategicznych miejscach ciała.