Magia “Swiąd”. i pieczenia.

Posted on Декабрь 22nd, 2011 by Ослик

Mój mężczyzna to kompletny antytalent w kwestii prezentów. Mało tego, że nie umie wymyślać niespodzianek, to jeszcze nie słyszy wskazówek, co by się chciało dostać. A że ja akurat niespodzianki lubię i temperament mam iście azerski (nadgryziony nieco przez chorobę), to okolice okazji prezentowych nie obywają się bez wielu emocji…W zeszłym roku dostałam masakrycznie brzydką choinkę pod choinkę. Od tamtej pory A. bał się nawet pomyśleć słowo “niespodzianka”. Ale w tym roku też zamarudziłam, że chcę. Jakiś drobiazg. Byle bym o nim nic nie wiedziała. Zaowocowało to wizytą kuriera dzisiejszego ranka. Z dużym pudłem. Nie zważając na moje protesty, że “ja nic nie zamawiałam”, kazał mi się podpisać i wybył. Po roztarmoszeniu pudła moim oczom ukazała się…pościel. Atłasowa. Z koronką. A że w środku był również rachunek, oczy mi skwadratowiały…No tak, jeśli chodzi o cenę, to nie mogę mu zarzucić, że mnie nie kocha…Ale byłam wściekła. Gdzież mi taką pościel królewska. Do niej potrzebne jest jeszcze rozkoszne łóżko i dobra pralka…
Nabyłyśmy dziś drogą kupna niewielką chuinkę. Facet z rynku był tak miły, że dostarczył ją do domu. Bo same nie dałybyśmy rady- razem z donicą i ziemią ważyła całkiem sporo. ozdobiłam ją pierniczkami.