Czas na pandy

Posted on Январь 30th, 2012 by Ослик

Tak,kolejna sesja zaliczeniowa. Pandy się rozmnożyły. Niektóre pandy jak co roku kłamią w żywe oczy, ale nie z nami te numerki…Mamy tutaj taką jedną delikwentkę — tym razem, żeby wywołać litość i otrzymać zaliczenie u nieugiętej strażniczki wiedzy…postanowiła uśmiercić swoje dziecko. Fikcyjnie, rzecz jasna, bo jestem pewna, że dziecko całe i zdrowe. No tak, mieliśmy już tatę w kostnicy i zmarłą narzeczoną. Teraz dziecko do kolekcji. A wystarczy tak niewiele-po prostu się do cholery nauczyć zadanego materiału! Kończyłam wystawianie ocen tocząc krwawą pianę z pyska…niemalże. Ciężki ten kawałek drożdżówki wykładowczej.

Tak poza tym to słonecznie. Mój «habibi» wyrwał dzisiaj do Nurca, powyrzucać martwe ptaki z mieszkania. Wpadają przez jakąś rurę do kibla…tzn, do pomieszczenia toaletowego. To pomieszczenie przypomina nieco samochód marki maluch — wchodząc do środka, trzeba wziąć nogi za uszy, bo drzwi się nie domkną. Tak jak mówię — ptaki tam wpadają prosto do wiadra (nie wiem, po co ono stoi. Może jako kosz na śmieci, a może właśnie do łapania ptaków), a że w mieszkaniu zazwyczaj nikt nie mieszka, to i dechną, biedne. Jak już «habibi» ptaki powyrzuca, przyjedzie głodny jak… jak nie wiem co. A ja nie mam pomysłu na upichcenie. Może wreszcie schudnie ;)

Удостоились чести…

Posted on Январь 29th, 2012 by Ослик

Если очень старательно поискать, можно тут найти наши с Аней благородные фамилии — как это мы среди прочих приветствовали участников симпозиума в Крыму в 2010:

http://ukrrevue.ucoz.ua/_tbkp/kopija_oktjabr-11_dajdzhest-1.pdf

Не могу с этим ничего поделать!

Posted on Январь 26th, 2012 by Ослик

Самочувствие отвратительное. Я поняла, насколько не готова к смерти Адама. Несколько дней молчания. Не к кому обратиться. Страшные догадки. Сегодня нервное напряжение было настолько сильным, что временами казалось — потеряю сознание. Кто-то может сказать-истеричка. Мне плевать. Лишь бы он жил. Господи, я думала, что успела свыкнуться со смертью, с мыслью о ее неизбежности. С тем, что однажды (и всегда вдруг) сваливается на тебя эта новость и ничего изменить уже нельзя. Вы когда-нибудь стирали номер телефона из записной книжки мобильника? не потому, что поругались, расстались НАВСЕГДА или просто связь изжила себя…а потому что человек ушел. И никогда не вернется, потому что оттуда возврата нет. Телефон вдруг замолкает. Сначала «абонент временно недоступен». Потом уже совсем ничего. А этот номер у вас один из самых важных. В начале списка. И дикой кажется мысль, что его надо стереть. Что смски уходят в пустоту. Меня охватывает отчаяние. Пишу по-русски, потому что не хочу, чтобы Адам об этом знал.
Всё вдруг стало таким незначительным, ненужным. Не буду защищать диссертацию, если это произойдет. Не для кого будет.

Przekuwanie gówien na sukcesy

Posted on Январь 21st, 2012 by Ослик

Wczoraj wypad do Lublina na «niezobowiązującą» pogawędkę z MCL i przy okazji uczestnictwo w seminarium. N. miała odczyt. Chyba skubana zerżnęła kilka moich myśli, nie dając przypisu. Jak to trzeba uważać, co się pisze, bo nie daj Boże ktoś inny zechce to wykorzystać…i jeszcze da na Ciebie namiar z imieniem i nazwiskiem. Potem MCL kazała mi zostać i zaproponowała wspólna wyprawę do kawiarni. Wymigałam się sprytnie, mówiąc, że mnie mdli i nie chciałabym w drodze powrotnej współpasażerów w busie zarzygać. Wcale to nie było takie nieprawdziwe i przesadne, biorąc pod uwagę drogę do Lublina… Moja guru oznajmiła, że bronimy się absolutnie w TYM roku, bo w przyszłym coś tam coś tam będzie bardziej skomplikowane. To może być jeszcze bardziej? Poinformowałam ją o swojej niedyspozycji chorobowej, na co ona stwierdziła, że szybko powinnam za mąż i mi wszystko przejdzie. Hehe, żeby to takie oczywiste było :). Do domu dotarłam bez rzygów, ale taka zmęczona, że dzisiaj spałam nieprzyzwoicie długo. Tzn, od momentu, gdy wstała Zośka (czyli bardzo wcześnie w nocy, bo udawała się na zaliczenia do Wawy) to już tylko drzemałam jak szczur na gałęzi, ale dobre i to, biorąc pod uwagę wcześniejsze bezsenności. Tak «wogle» stary lek chyba zatrybił na dobre, co daje mi możliwość w miarę świadomie i czynnie przeżyć parę następnych tygodni i może coś nadgonić z dr. (tak, wiem, że kropki się nie stawia, ale to koniec zdania :) ). No i zbliżają się ferie zimowe! Grrrrrrrruuuuuraaaa!

Всё еще солнышко!

Posted on Январь 15th, 2012 by Ослик

Вот уже четвертый день солнечно. Вчера подпортили мне настроение заочники, недовольные отметками, а так вообще неплохо. Я бы даже сказала — хорошо. Так хорошо, что даже хочется умереть. После долгой-долгой полярной ночи появление нескольких солнечных лучиков ослепляет и восторгает. Маша говорит, что я радоваться не умею. Ха! Видела бы она меня вчера, попискивающую и повизгивающую от радости и блаженства, что все совсем неплохо, ничего не болит и не грустно. Свои восторги я, конечно, выразила Адаму, который, как всегда, терпеливо выслушал. Думаю, что улучшение самочувствия — это отчасти его «вина». Вообще, кто не болеет, не поймет, сколько радости дают такие редкие неожиданные моменты передышки, сколько хочется сразу дел переделать, как приятно двигаться и ощущать себя ЗДОРОВОЙ ЛИЧНОСТЬЮ, привлекательной, интеллигентной и все такое прочее. Если такой балдеж продержится еще несколько дней, я, пожалуй, доделаю вторую главу диссертации. В общем — радости полные штаны. Надолго ли?