Czas na pandy

Posted on Январь 30th, 2012 by Ослик

Tak,kolejna sesja zaliczeniowa. Pandy się rozmnożyły. Niektóre pandy jak co roku kłamią w żywe oczy, ale nie z nami te numerki…Mamy tutaj taką jedną delikwentkę - tym razem, żeby wywołać litość i otrzymać zaliczenie u nieugiętej strażniczki wiedzy…postanowiła uśmiercić swoje dziecko. Fikcyjnie, rzecz jasna, bo jestem pewna, że dziecko całe i zdrowe. No tak, mieliśmy już tatę w kostnicy i zmarłą narzeczoną. Teraz dziecko do kolekcji. A wystarczy tak niewiele-po prostu się do cholery nauczyć zadanego materiału! Kończyłam wystawianie ocen tocząc krwawą pianę z pyska…niemalże. Ciężki ten kawałek drożdżówki wykładowczej.

Tak poza tym to słonecznie. Mój “habibi” wyrwał dzisiaj do Nurca, powyrzucać martwe ptaki z mieszkania. Wpadają przez jakąś rurę do kibla…tzn, do pomieszczenia toaletowego. To pomieszczenie przypomina nieco samochód marki maluch - wchodząc do środka, trzeba wziąć nogi za uszy, bo drzwi się nie domkną. Tak jak mówię - ptaki tam wpadają prosto do wiadra (nie wiem, po co ono stoi. Może jako kosz na śmieci, a może właśnie do łapania ptaków), a że w mieszkaniu zazwyczaj nikt nie mieszka, to i dechną, biedne. Jak już “habibi” ptaki powyrzuca, przyjedzie głodny jak… jak nie wiem co. A ja nie mam pomysłu na upichcenie. Może wreszcie schudnie ;)